pomocnikinwestora.pl

Włodzimierz Liszewski

Pierwszy kontakt z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie miałem mniej więcej pół roku przed jej debiutem, czyli pierwszą sesją , która odbyła się 16 kwietnia 1991 roku.

Byłem wówczas studentem trzeciego roku SGH na Wydziale Handlu Zagranicznego. Zupełnie przypadkiem zainteresował mnie egzamin na pierwszy w Polsce kurs maklerski. Zdecydowałem się spróbować, chociaż liczba chętnych na jedno miejsce przerosła moje najczarniejsze obawy dotyczące ewentualnej konkurencji. Po skończonym kursie podszedłem na pierwszy organizowany w Polsce egzamin na maklera papierów wartościowych. Egzamin był jednym z bardziej selektywnych do jakiego kiedykolwiek przystępowałem. Byłem nieźle przygotowany, co zaowocowało uzyskaniem szóstego wyniku w gronie około 300 zdających. Zostałem licencjonowanym maklerem papierów wartościowych z szóstym numerem licencji. Mogę więc śmiało powiedzieć, że zaliczam się do weteranów polskiego rynku kapitałowego. Od tego momentu, aż do dziś całe moje zawodowe życie związane jest z GPW w Warszawie.

W latach 1991 – 1994 pracowałem jako makler w trzech różnych biurach maklerskich, biorąc udział w tworzeniu jednego z nich (Kredyt Bank). Od początku mojego kontaktu z Giełdą zdecydowanie bardziej pociągała mnie sama gra giełdowa, niż wykonywanie obowiązków maklera. Widocznie moje ówczesne sukcesy zostały dostrzeżone, skoro w następnych latach (1994 – 2001) pracowałem dla kilku instytucji, które powierzały mi część swojego kapitału do inwestowania na polskiej giełdzie. Były to: Polski Bank Rozwoju, PZU i Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne. Od 2001 roku postanowiłem skoncentrować się na zarządzaniu własnym kapitałem, co do dziś jest moim zajęciem i głównym źródłem utrzymania.

Wszystkie te lata przygody z Giełdą, nabyta wiedza i doświadczenia, pozwoliły mi na wypracowanie własnej metody poruszania się po rynku kapitałowym, której trudno nauczyć się nawet na najlepszych szkoleniach. Giełda to gra, a więc sukcesy przeplatają się z porażkami, które są jednakowo naturalne i trzeba umieć sobie z nimi radzić. Jedna z moich zasad brzmi: Grając na giełdzie nie trzeba wiedzieć co będzie, nie trzeba zgadywać przyszłości. Trzeba natomiast wiedzieć jak się zachować kiedy będzie dobrze, ale też kiedy będzie źle. Trzeba po prostu konsekwentnie stosować własną strategię i być przygotowanym na każdy wariant, a to powinno wystarczyć do odnoszenia sukcesów na rynku kapitałowym.”